Dziękuję Panie Prezydencie Macron!

Emmanuel Macron wygrał przytłaczającą większością głosów stosunkiem 2 do 1 (66% Macron, 34% Le Pen) ocalił przed zagrożeniem obrzydliwego nacjonalizmu Francję, ocalił Unię Europejską (w więc Europę) w znacznym stopniu dopomógł Polsce zmagającej się z pisowską, równie obrzydliwą dyktaturą. To dzięki jego zwycięstwu nie musimy oglądać skaczących z radości pisowskich matołków i wysłuchiwać ich bredni o kryzysie w Unii, nowych pomysłach Kaczyńskiego na integracje europejską, pogardzie dla zdrowego rozsądku całej kolekcji smoleńskich orłów, o polskim patriotyzmie przeciwstawiającym się brukselskiej przemocy.

To dzięki temu, że Prezydentem Francji został Macron mniej groźnie będą brzmiały bredzenia p. Jędraszewskiego; "Na uczelnie amerykańskie i europejskie, teraz polskie, wchodzi jako niemal obowiązująca nowa ideologia, która uderza w same podstawy człowieczeństwa. Nawet komunizm czy hitleryzm nie podważały tego, że ktoś jest kobietą, ktoś inny mężczyzną i mają określone funkcje do spełnienia". ("Do rzeczy", 18. 04. 2017 r.). Majaczenia p. Deca: "Gdy spoglądamy na Judasza, jego zakłamanie i złodziejstwo, to nam z pewnością nasuwa się skojarzenie, że ludzie jego pokroju stoją w tle katastrofy smoleńskiej i tego co się po niej wydarzyło". (homilia, z 10. 04. 2017 r.), albo wygłaszane przez p. Kaczyńskiego i jego media prawdy objawione, że jeśli ktoś nie lubi pomników Lecha Kaczyńskiego (największego oczywiście męża stanu po 1989 roku albo w całej historii) to nie jest patriotą, a każdy kto nie jest zwolennikiem PiS-u, to trzeba powiedzieć jasno, należy do obozu targowicy.

Marine Le Pen deklarowała zniszczenie Unii Europejskiej, co byłoby katastrofą nie dla państw Europy Zachodniej, chociaż trochę też, ale przede wszystkim dla krajów, które zostały umieszczone kiedyś w rosyjskim obszarze "bliskiej zagranicy", a jeszcze wcześniej należały do Rosji - przede wszystkim dla Polski. Tylko ciasnotą umysłową i nienawiścią zalewającą płaty czołowe kory mózgowej można wytłumaczyć fotografowanie się p. Waszczykowskiego z Marine Le Pen, albo zamieszczanie w pisowskiej telewizji czasu antenowego kandydatów jako poparcia politycznego co miało sprawiać wrażenie, że Le Pen ma 44% poparcia, a Macron tylko 33%. Po raz kolejny pisowska polityka zagraniczna osiągnęła dno, a dziś nie pomogą żadne krętactwa, że PiS nie popierał Le Pen.

Popierał z całych sił wielokrotnie, co jest logiczną konsekwencją nienawiści do Unii, nacjonalizmu i populizmu wyrażającego się między innymi tym, że policja atakuje przeciwników OBR a nie uczestników tej odrażającej organizacji mającej czelność manifestować w mieście, na które niemiecki nacjonalizm wydał wyrok śmierci. I Marine Le Pen w najmniejszym stopniu nie przeszkadza wprowadzana przez Kaczyńskiego w Polsce dyktatura, bo być może ma zamiar taką samą wprowadzić we Francji i najpewniej dlatego właśnie jest tak bliska Kaczyńskiemu i jego pachołkom?

Dziękuję Panie Prezydencie Emmanuel Macron, że miał Pan odwagę jasno i bez typowego dla wielu polityków krętactwa powiedzieć, że będzie sprzeciwiał się łamaniu demokracji w Polsce przez pisowską klikę i porównał reżim Kaczyńskiego do reżimów Putina, Orbana i Erdogana, czyli odrażających dyktatur. Słusznie zarzucił Pan Marine Le Pen filiacje do takich dyktatorów i dyktatorków jak Putin, Orban i Kaczyński i zapowiedział konkretne działania przeciwko reżimowi, który łamie podstawowe zasady i prawa Unii tzn. reżimowi Kaczyńskiego. Polska to nie PiS, a PiS to nie Polska, dlatego nie martwcie się wszyscy oburzeni krętacze, którzy jednocześnie tak dużo mówią o wolności gdzie indziej, ale nie mają odwagi Macrona powiedzieć, że będą gotowi twardo bronić wolności, a zaczną od siebie, tak jak miał odwagę powiedzieć to Prezydent Francji.

Dziękuję Panie Prezydencie Francji, że tak jak Pan wielki poprzednik, którego urzędowanie przypadło na stan wojenny w Polsce nie wahał się jasno opowiedzieć po stronie wolności i praw do przestrzegania, których zobowiązała się Polska przystępują do Unii, a które dziś są brutalnie łamane i gwałcone.

I jeszcze jedno wyjaśnienie nieporozumienia. Ojciec Marine Le Pen (jedna z obrzydliwszych figur francuskiego nacjonalizmu) powtarzał wielokrotnie, że "komory gazowe to detal historii". Szkoda słów na polemikę z tą podłością, może jakby zobaczył zapędzanych do tego piekła jakim było nazistowskie miejsca kaźni w tym komory gazowe bezbronne dzieci razem z rodzicami, katowani i poniżani do ostatnich chwil życia zmieniłby zdanie? Marine Le Pen wyrzuciła tatusia z partii, rzekomo za te słowa, ale naprawdę powiedziała, że te słowa szkodzą wizerunkowi partii, nie znane są mi jej stwierdzenia, że te słowa są kłamstwem i nikczemnością, a wizerunek partii to właśnie detal historii. Raz jeszcze dziękuję Panie Emmanuel Macron za to, że Pan będzie Prezydentem Francji.
Trwa ładowanie komentarzy...