Smoleńska recydywa

Smoleńskie kłamstwo o dwóch wybuchach, bombie termobarycznej itp. najwyraźniej zdychało wraz z poparciem dla PiS-u. Wierzyło w nie około 14% ludzi, czyli mniej więcej tyle, ile jest przeciwników szczepień oraz teorii ewolucji, a także zwolenników istnienia UFO i yeti. Na pisowskie miesięcznice zaczynało chodzić więcej przeciwników bredni o zamachu niż zwolenników, a lider z drabinką wygłaszał coraz bardziej agresywne i absurdalne przemówienia. Do tego doszło zamordowanie przez policjantów na komisariacie we Wrocławiu młodego człowieka (PiS ma na swoim koncie kolejną ofiarę śmiertelną, chociaż porównanie do Grzegorza Przemyka jest tylko częściowo trafne), co skutkuje tym, że żądania dymisji p. Błaszczaka będą już do skutku towarzyszyły temu panu, bo p. Zieliński nie zasługuje na uwagę.

W tej sytuacji pisowcy sięgnęli po przykrywkę tego morderstwa i ożywienia smoleńskiej bredni poprzez użycie prokuratury do stworzenia wrażenia, że w smoleński zamach jest zamieszana Ewa Kopacz, a poprzedni rząd dopuścił się niesłychanej zbrodni bo "pomieszał zwłoki poległych". Pisowscy pseudodziennikarze i polityczne lizusy uruchomiły kampanię nienawiści mającą na celu stworzenie wrażenia, że pomieszanie zwłok jest równoznaczne z zamachem i przy okazji powtórzyli cały katalog obrzydliwych kłamstw i oszczerstw, których społeczeństwo ma najwyraźniej dość.

Do boju ruszyły smoleńskie trykociarki jak p. Gosiewska (jedna z dwóch, ja je nie bardzo rozróżniam) twierdząca, że w stosunku do jej męża Tusk i Kopacz dopuścili się mordu, w podobnie odrażającym stylu wypowiedziały się reżimowe media i tylko nieco łagodniej zawsze obecna w tego rodzaju sytuacjach p. Kaczyńska. Powróciły po raz kolejny kłamstwa o "oddaniu śledztwa Rosjanom", celowym zbezczeszczeniu zwłok poprzez pomieszanie szczątków, kilka wdów mówiło, jakie to spotkało je upokorzenie, gdy dowiedziały się, że w trumnie męża były szczątki jeszcze kogoś, specjaliści od smoleńskiej nienawiści po raz kolejny uruchomili machinę tych samych kłamstw według recepty Małego Doktora o kłamstwie powtórzonym tysiąc razy i stającym się prawdą.

Do akcji włączyli się niektórzy księża, którzy powołanie kapłańskie pomylili z pisowską agitacją np. ks. Dariusz Kowalczyk (jeśli to ten ważny jezuita, to kiepsko widzę dziedzictwo Ignacego Loyoli), a także żałosny Jan Maria Rokita (może za mocno pobili go Niemcy, to bardzo przepraszam), który napisał tekst obrzydliwie lizusowski wobec PiS-u i Schetyny, a podły wobec KOD-u. Media podały także informacje o dodatkowych wypłatach.

Prawda jest banalnie prosta. Ewa Kopacz zachowała się bohatersko w Smoleńsku w dniach katastrofy biorąc udział w identyfikacji zwłok, wspierając rodziny, nie uchylając się jako lekarz od najbardziej przykrej, miejscami wstrząsającej konfrontacji ze zmasakrowanymi ciałami przyjaciół i znajomych. Nikt nie "oddawał" śledztwa Rosjanom, a Polska Komisja Jerzego Millera przeprowadziła śledztwo bezspornie wykluczając zamach i przedstawiając przebieg wydarzeń, którego nikt poważny nie zanegował.

Do wypadku doszło w efekcie nacisków na pilotów, którzy czuli się najpewniej zmuszeni do lądowania i we mgle roztrzaskali samolot. Ciała spalone, splątane, zmieszane z ziemią, makabrycznie zdeformowane i rozdrobnione nie były możliwe do rozdzielenia przez czas krótszy niż rok. W obliczu żądań, by do pogrzebów doszło szybko, niemożliwe było i nadal jest całkowite rozdzielenie szczątków ofiar. To, że w trumnach znajdują się szczątki różnych ofiar nie jest żadnym zbezczeszczeniem (używający tego terminu go nie rozumieją, a raczej kłamią celowo). Bezczeszczenia dopuszczają się pisowskie lizusy używając smoleńskich ofiar do bieżącej walki politycznej i rozpowszechniając kłamstwa na temat rzekomego zamachu. Państwo polskie i osobiście premier Donald Tusk zrobili bardzo wiele, aby ciała jak najszybciej wróciły do kraju i zorganizowali w trudnych warunkach pogrzeby ofiar oddając im należne cześć i szacunek. To pisowscy politycy odpowiadają za towarzyszącą tej katastrofie atmosferę wojny domowej, która trwa po dziś dzień.

4. czerwca minęła 28-ma rocznica częściowo wolnych wyborów będących symbolem odzyskania niepodległości i odbudowania demokracji w pokojowy sposób. Jest to największy sukces naszego kraju po 1918 roku. Dziś Polska jest znowu zniewolona przez PiS, ale tej daty fałszerzom historii zakłamać się nie da. Polska odzyska wolność i odbuduję demokrację raz jeszcze tym razem już na zawsze.
Trwa ładowanie komentarzy...