Nacjonalizm w odwrocie

Na razie w kolejnym kraju Europy Zachodniej w Wielkiej Brytanii, gdzie w raczej bezmyślnie, podobne jak słynne referendum, przedwcześnie rozpisanych wyborach, konserwatyści utracili większość w Parlamencie. Zamiast samodzielnego rządu pani Teresa May będzie musiała podzielić się władzą z nie do końca obliczalnymi unionistami z Ulsteru. O dużym sukcesie może mówić Jeremy Corbyn – lider Partii Pracy. Po klęsce nacjonalistów w Austrii, Holandii, Francji przeciwnicy Unii, rycerze Brexitu i generalnie nacjonaliści ponieśli klęskę. Do Parlamentu nie dostał się antypatyczny sojusznik PiS-u i wróg Unii Nigel Farage oraz lider Partii Niepodległości (taki brytyjski PiS, która nie zdobyła ani jednego mandatu) Paul Nuttall.

Tendencja mająca na celu zastąpienie Unii Europejskiej poprzez powrót do konfliktów narodowych plemiennych egoizmów najwyraźniej została powstrzymana. Wyjątkowo nieudolnych od wielu już lat konserwatystów czekają trudne negocjacje z Unią, a to, co dla nas najważniejsze – wprowadzający w Polsce monopartyjną dyktaturę PiS staje się ze swoim nacjonalizmem i populizmem (zwykle te dwa idiotyzmy chodzą razem) osamotniony i izolowany. To dobra wiadomość dla Polski, bo co jest złe dla PiS-u, jest dobre dla Polski, gdyż utrudnia klice Kaczyńskiego instalowanie dyktatury.

Teraz z przyjemnością będziemy obserwować wybory w Niemczech, gdzie obydwaj kandydaci są proeuropejscy. Dla Polski najważniejsze jest zaangażowanie się Unii w proces obrony demokracji i przestrzeganie demokratycznych zasad państwa prawa i z tego punktu widzenia lepszy byłby wybór twardo broniącego tych zasad i lepiej chyba rozumiejących pisowską hipokryzję Martina Schultza, któremu kibicuję. A może przy odrobinie szczęścia Amerykanie odwołają za łamanie prawa Donalda Trumpa? Bardzo dobre wiadomości napłynęły z Francji, gdzie partia Prezydenta Macrona zdobyła zdecydowaną większość, a klęskę poniósł sojusznik Putina i PiS-u Front Narodowy. Może p. Waszczykowski pojedzie pocieszać sojuszniczkę Kaczyńskiego? Na zachodzie nacjonalizm i populizm w odwrocie.

A w Polsce tak jak w Epilogu Adama Mickiewicza: "Gdy ich co chwila nowina przeraża, /Bijąca z Polski jak dzwon od cmentarza", trwa demolowanie państwa i niszczenie demokracji. PiS właśnie zlikwidowało istotną część niezależności samorządów podporządkowując sobie Regionalne Izby Obrachunkowe. W szyderczym pełnym pychy i samouwielbienia geście przekazało atrapie Trybunału Konstytucyjnego do oceny swoje projekty podporządkowania wymiaru sprawiedliwości i usiłuje zmusić społeczeństwo do opłacania pisowskich mediów głównie gorszej niż w PRL telewizji.

Trwa zajmowanie bardzo wysoko opłacanych stanowisk przez pisowskich aparatczyków. Po stanowiskach w rządowych spółkach itp., po wysokich poborach w komisji Macierewicza d/s wybuchu nadchodzi kolej na Sadurską (około 90 tysięcy miesięcznie). Dodatkowo odrażający jest spektakl kolejnych wypłat dla niektórych wdów smoleńskich i to w sytuacji, gdy nie może doprosić się odszkodowania człowiek, która miał "przyjemność" być ofiarą jazdy niejakiego Jerzego Morawskiego, którego widzieliśmy w Oxfordzie. Trwa seans nienawiści w postaci tzw. miesięcznic smoleńskich z występami na drabince geniusza z Żoliborza i profanowaniem krzyża, trwa nieustanne obrażanie w pisowskich mediach przez lizusów niesłusznie nazywanych dziennikarzami i lizusów Kaczyńskiego niesłusznie nazywanych politykami właściwie wszystkich nie będących zwolennikami dobrej zmiany.

Mamy od kilku dni w reżimowych mediach próbę odgrzania tzw. afery podsłuchowej. Chodzi o podsłuchane na imieninach wypowiedzi kilku polityków PO, ale tak naprawdę o próbę zaszkodzenia księdzu Kazimierzowi Sowie niezależnemu od PiS a przede wszystkim bardzo mądremu kapłanowi. Jako pretekst do represjonowania księdza Sowy według komunistycznego zwyczaju, że ukazywał sie w reżimowej prasie artykuł, a potem stosowano represje arcypasterz Jędraszewski (ten od dziury w ziemi, której nie było pod Smoleńskiem co ma być dowodem zamachu), usiłuje zmusić księdza Sowę do milczenia. Dlaczego nie robi tego ani Jędraszewski, ani nikt inny z czcigodnych pasterzy w stosunku do Rydzyka, kapłanów kiboli, podłych księży szerzących nienawiść i kłamstwo, popierających nacjonalistów i fanatyków z pogańskiego ONR? Gdzie jest p. Jędraszewski, gdy księża uczestniczą w pisowskich seansach nienawiści gdy dokonuje się profanacja świątyni poprzez wpuszczanie do niej kiboli i żulii politycznej? Gratuluję księdzu Sowie mądrości i odwagi i zapewniam, że w tej represji ze strony p. Jędraszewskiego nie jest osamotniony.
Trwa ładowanie komentarzy...