Waran z Komodo

Pisowska ustawa, która skraca kadencję Sądu Najwyższego i na miejsce obecnych sędziów wprowadza osoby mianowane przez mgr. Zbigniewa Ziobro to zamach stanu. Jest to najbardziej brutalne, chociaż podobnych przypadków było od przejęcia władzy przez PiS dużo, jak łamanie Konstytucji. Kadencja sędziów Sądu Najwyższego jest chroniona zapisem Konstytucji właśnie po to, aby chronić niezależność władzy sądowniczej od ustawodawczej i wykonawczej, aby bronić niezależności sądu, aby nie dopuścić dyktatury, aby ludzie formatu mgr. Ziobry nie wymierzali sprawiedliwości. Polska w momencie likwidacji niezależności sądownictwa staje się monopartyjną dyktaturą, przestaje być państwem prawa, historia zatoczyła makabryczne koło.

Jak to błyskawicznie i jak do tej pory łatwo to poszło. Cała walka z komunizmem, to wszystko, co zostało odzyskane w 1989 roku, wolności obywatelskie, demokracja, brak lęku w obliczu państwa, poczucie, że cała potęga państwa nie jest wymierzona w przeciwników politycznych jakiejś partii, czy sfrustrowanego kandydata na zbawcę ojczyzny, to wszystko zostało utracone. Dziś oni (czyli pisowska klika sprawująca niekontrolowane rządy nad Polską) przychodzą po sędziów, tak jak już wcześniej przychodzili po dziennikarzy, urzędników, pracowników administracji, oficerów, którzy nie chcieli służyć smoleńskiej bredni, samorządowców, lojalnych wobec Polski, a nie pisowskich lizusów urzędników, przedsiębiorców. Prędzej czy później przyjdą po każdego z nas, bo każdy z nas odczuje, co to znaczy żyć w monopartyjnej dyktaturze.

Z żałosnymi lizusami i klakierami z podłymi karierowiczami wyciągającymi łapy po nasze pieniądze propagandystami, którzy jak w czasach stalinowskich uzasadnią każde kłamstwo dla osobistej korzyści niewarto dyskutować. Tak jak nie warto dyskutować z absurdalnymi twierdzeniami, że chodzi tylko o "usprawnienie" sądów i dobro obywateli, którzy głosowali na PiS i wiedzieli na co głosują. To kłamstwo - PiS okłamało wyborców, nie zapowiadało wcześniej, że ma zamiar zlikwidować niezależność sądów tak samo, jak nie ogłosiło, że przywróci cenzurę i wprowadzi dyktatorski reżim służący jednemu sfrustrowanemu i mizernemu pod każdym względem człowieczkowi, który jest chory z nienawiści, lecząc swoje urojenia i kompleksy występami na drabince, a w chwilach szczególnej radości obraca językiem w jamie gębowej jak grzechotnik lub waran z Komodo. Czyni go to jakoś szczególnie antypatycznym podobnie jak całą otaczającą go klikę załganych pseudopatriotów, narodowych katolików, prawdziwych Polaków itp.

Polska jest upokarzana każdego dnia rządów ludzi w rodzaju p. Szydło, p. Dudy i innych tego typu myślicieli, wśród których wybija się na czołowe miejsce wybitny intelektualista i mąż stanu marszałek Karczewski. Polska jest poniżana i upokarzana poprzez reżimowe media prymitywne i załgane jak nigdy dotąd, przy których bojkotowana telewizja stanu wojennego była wzorem pluralizmu, kultury, taktu i szacunku wobec odmiennych opinii.

Nasz kraj jest demolowany przez ekonomicznych ignorantów, kulturalnych troglodytów, wrogów naszych lasów, bażantów i koni, rzeźników przyrody i nieuków historycznych, a jednocześnie mających pełną gębę patriotycznych frazesów uwielbienia dla bohaterów, których nazwiska przekręcają z nieuctwa, obrzydliwych faryzeuszy ociekających hipokryzją i dewocją. Przechodzimy przez ciemną dolinę przez koszmarne rządy, które hańbią Polskę i są zaprzeczeniem naszej świetnej historii. To swojego rodzaju targowica tym razem bez obcych wojsk, ale historia także najnowsze zna przypadki, gdy dyktaturę zaprowadzano bez obcych wojsk, wystarczyły własne paramilitarne bojówki, policja cenzura i oszukany naród.

Na naszych oczach w drodze wyborów powstały dyktatorskie reżimy w Rosji, na Białorusi, na Węgrzech i w Turcji, a przed wojną także w kilku państwach, a zwłaszcza w jednym. W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że to może stać się w Polsce. Dyktatura nie musi oznaczać, że czołgi brzęczą gąsienicami na ulicach i coś huczy nad głową. W Polsce demokracja umiera po cichu, często w nocy, na naszych oczach przy poczuciu części obywateli, że to ich nie dotyczy. Być może następne wybory będą wyglądały tak jak w Polsce Ludowej, a listy posłów będzie układał waran z Komodo? To od nas zależy by tak się nie stało.
Trwa ładowanie komentarzy...