O autorze
Profesor nauk biologicznych (specjalizacja entomologia), wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego, polityk Platformy Obywatelskiej. Był posłem na Sejm X, I, III kadencji, wicemarszałkiem VI kadencji i senatorem VI kadencji. Aktualnie - poseł VII kadencji.
Oficjalna strona internetowa
Oficjalna strona na facebooku

Kłamstwa Kaczyńskiego

Rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z przedstawicielami partii politycznych zostały przedstawione w mediach, głównie pisowskich, a także przez wielu polityków i komentatorów, jako wydarzenie ważne, a nawet przełomowe. W rzeczywistości był to epizod, oszukańczy gest ze strony PiS-u obliczony przede wszystkim na użytek zewnętrzny. Kaczyński zorientował się, że przesadził, nie udało mu się całkowicie wyeliminować Trybunału Konstytucyjnego, ani skutecznie oszukać polityków Unii Europejskiej oraz amerykańskich. Rozpoczął więc kolejną oszukańczą grę tworząc pozory negocjacji i gotowości do zawarcia kompromisu. Na razie miało to taki efekt, że p. Duda okłamał Prezydenta Obamę mówiąc, że „polski spór [o Trybunał Konstytucyjny - przyp. SN] jest rozwiązywany w atmosferze dialogu”. Czy Maliniak jest tak ograniczony, że uważa Prezydenta Obamę za niezdolnego do zapytania amerykańskich specjalistów od tych spraw, jak naprawdę wygląda w Polsce kryzys konstytucyjny i łamanie demokracji przez reżim Kaczyńskiego? To samo kłamstwo zapewne zechcą sprzedawać przedstawicielom Unii. Reżimowe, to znaczy "patriotyczne", media rozwodzą się nad pokojowymi, kompromisowymi propozycjami p. Kaczyńskiego, których odrzucenie byłoby całkowicie nieuzasadnione i potwierdzałoby agenturalny charakter opozycji.

W rzeczywistości żadne propozycje kompromisu ze strony Kaczyńskiego nie padły, uważam za błąd, że na to spotkanie udali się liderzy (należało wysłać rzeczników prasowych lub skarbników, aby przypomnieć Kaczyńskiemu jak odmawiał spotkań z Prezydentem Komorowskim), a jeszcze większym błędem była niezdolność opozycji do trafnej diagnozy tego spotkania i opisania mechanizmu pisowskiego oszustwa. Chodzi przede wszystkim o pokazanie, że PiS nie proponuje przywrócenia przestrzegania prawa i szanowania Konstytucji, którą de facto zmienił w drodze sejmowych ustaw. Powołanie przez całkowicie niesamodzielnego i żenującego w swoim wazeliniarstwie p. Kuchcińskiego zespołu „ekspertów”, w rzeczywistości pisowskich lizusów, którzy mają zaproponować opozycji „kompromis”, to bezczelność. W tym zespole, o ile dobrze się orientuję, nie ma żadnego niezależnego od PiS-u, zdolnego do samodzielnego myślenia prawnika. Są wyłącznie wykonawcy pisowskich obstalunków i poleceń. Oczywiście może się zdarzyć, że pod wpływem jakiś mało prawdopodobnych okoliczności ci „eksperci” zaproponują możliwe do przyjęcia rozwiązanie, ale nic tego nie zapowiada. PiS właśnie zgłosił kolejnego kandydata w stylu p. Pszczółkowskiego na stanowisko sędziego TK, a p. Kaczyński w przeddzień spotkania z opozycją obrzucił przeciwników PiS-u, czyli swoich rozmówców, rynsztokowymi epitetami mówiąc o ich „podłości i animalności”, czyli zezwierzęceniu. To nieźle na tle dotychczasowych słów tego pana o gestapo, drugim sorcie, mordercach ze Smoleńska (tymi zajmą się już pp. Macierewicz i Ziobro), zdrajcach i targowiczaninach.

Sytuacja w Polsce pod wieloma względami przypomina czasy stalinowskie tyle, że bez terroru, więźniów politycznych (co jest różnicą podstawową) i likwidacji sektora prywatnego, chociaż antychłopska kołchozowa ustawa o zakazie sprzedaży ziemi świadczy, że wszystko na tym polu jest możliwe. Po raz kolejny mówiąc o tej ustawie zabłysnął pan min. Jurgiel udowadniając, że lepszy na tym stanowisku byłby koń z Janowa Podlaskiego. Wtedy też komuniści twierdzili, że w Polsce jest pluralizm i poszanowanie demokracji, sprzeciwiali się ingerencji zachodnich państw (czyli nieśmiałemu przypominaniu o łamaniu prawa i umów międzynarodowych przez reżim Bieruta) mówiąc o wysługiwaniu się obcym i wtedy też Polacy naiwnie liczyli na pomoc Zachodu dla odzyskania demokracji. Ale wówczas w warunkach sowieckiej demokracji Zachód niewiele mógł zrobić a my byliśmy bezsilni. Dziś nie. Jest KOD i jest ogromna większość społeczeństwa, która ma dość pisowskiej obłudy, podłości, kłamstwa i łamania prawa. Ta większość prędzej czy później przemówi. Mam nadzieję, że tym razem zachodni politycy nie dadzą się nabrać na oszukańcze gesty przedstawicieli łamiącego demokrację reżimu, że nikt z demokratycznych polityków nie przyjedzie ściskać ręki Kaczyńskiemu, ani Macierewiczowi, bo to przykre i upokarzające dla nas, którym tak łatwo odebrano demokrację. Nie będzie żadnego wprowadzenia w życie zaleceń Komisji Weneckiej, bo mówiąc o "aspekcie suwerennościowym" p. Kaczyński ma na myśli oszukanie zachodnich rozmówców wprowadzając jakieś nieistotne poprawki. PiS musi naprawić to, co sam zniszczył zaprzysiąc wybranych sędziów i publikować wyroki Trybunału, inaczej nie ma, o czym rozmawiać. Mam nadzieję, że tym razem przedstawiciele demokratycznego Zachodu nie dadzą się oszukać?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...